Kolejne dni podróż po Szkocji upłynęły nam na sporej ilości przejechanych kilometrów. Odwiedziliśmy po drodze bardzo dużo fantastycznych miejsc. Między innymi byliśmy po raz drugi na wyspie Skye. Przeszliśmy się też na górski spacer w okolicy Kinlochleven.

Pierwszym punktem naszej wycieczki był zamek Eilean Donan.

Historia zamku Eilean Donan

Historia zamku Eilean Donan jest dość burzliwa. Już dużo wcześniej na niewielkiej wysepce powulkanicznej na jeziorze Loch Duich istniały zabudowania. W VI wieku powstał tam klasztor. Mieszkał w nim Święty Donan. Od jego imienia pochodzi zresztą obecna nazwa zamku. W 618 roku klasztor został zniszczony w wyniku konfliktu plemion Piktów i Scotti.

Zamek  Eilean Donan
Zamek Eilean Donan

Zamek Eilean Donan został zbudowany na początku XIII wieku z polecenia szkockiego króla Aleksandra II. W zamku ukrywał się przed anglikami Robert Bruce, późniejszy szkocki monarcha. W XVIII wieku z zamku Eilean Donan stacjonowali Hiszpanie. Będący zwolennikami Jakuba Edwarda Stuarta, który to miał ambicję zasiąść na angielskim tronie. Nie było to oczywiście po myśli Londynu. W 1817 roku wysłane tu trzy fregaty rozprawiły się z niewielkim garnizonem. Zamek został zajęty i zniszczony.

Zamek Eilean Donan – most

Przez dwa wieki zamek Eilean Donan popadał w zapomnienie. Dopiero dzięki zaangażowaniu potomka rodu McRae pułkownika Johna McRae-Gilstrap. W 1911 roku kupił on ruiny zamku i całą wyspę. Przez ponad dwadzieścia lat trwały prace mające przywrócić warownie do stanu z lat świetności. W 1932 roku prace zakończono. Wyspę z lądem połączył wtedy kamienny most. Obecnie zamek Eilean Donan jest pod opieką funduszu powierniczego stworzonego przez ród McRae.

Zamek Eilean Donan jest udostępniony do zwiedzania od 1955 roku. Z całą pewnością warto poświęcić trochę czasu, żeby go zobaczyć. W zamku można zobaczyć między innymi kolekcję broni, zbiór zabytkowych mebli i porcelany. Jest też spora kolekcja obrazów. Oddzielna ekspozycja jest poświęcona flagom, orężu i trofeom rodu McRae zdobytym w trakcie bitew.

Zamek Eilean Donan

Niestety wewnątrz nie można robić zdjęć, więc w galerii znajdziecie jedynie kilka fotek z zewnątrz. Mam nadzieję, że zachęcą Was one do odwiedzenia tego urokliwego miejsca.

Eilean Donan – jeden z najbardziej rozpoznawalnych zamków w Szkocji

Eilean Donan to jeden z najbardziej znanych szkockich zamków. Znany przede wszystkim z dużego ekranu. Można go zobaczyć w serii filmów „Nieśmiertelny” z Christopherem Lambertem. Zamek Eilean Donan wystąpił również w jednej z odsłon przygód Jamesa Bonda „Świat to za mało”. Nie mogło więc go zabraknąć na trasie naszej podroży. Budowla mieści się na niewielkiej wysepce w miejscowości Dornie. Zamek jest bardzo ciekawy i wart zobaczenia.

Cudowna Wyspa Skye po raz drugi

Z Eilean Donan udaliśmy się po raz drugi na znajdującą się bardzo blisko wyspę Skye. Chcieliśmy tam zobaczyć kilka ciekawych miejsc, których nie udało nam się odwiedzić poprzednim razem. Zatrzymaliśmy się po drodze do Portree przy uroczym wodospadzie, który mieści się na zakręcie drogi głównej. Tuż za tym zakrętem jest parking, gdzie można bezpiecznie się zatrzymać, więc skorzystaliśmy z okazji. Co prawda podobnych wodospadów w Skocji są setki, ale ten wydał nam się wart chwilowego postoju.  

Wodospad przy drodze do Portree
Wodospad przy drodze do Portree

Punkt obowiązkowy wycieczki po Szkocji – Fairy Pools

Następnie ruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejny punkt programu znów związany był z wodą. Tym razem to naturalne baseny na rzece o nazwie Fairy Pools. To położony nieopodal Carbost i Glenbrittle spektakularny system kaskad, z pewnością wart zobaczenia. To jedna z najbardziej popularnych atrakcji turystycznych na wyspie Skye. Choć z daleka nie robi zbyt wielkiego wrażenie. Ot zwykły strumień pod szczytami gór Black Cullin. Jednak maga Fairy Pools zaczyna się po podejściu bliżej.

Fairy Pools, czyli Baseny Wróżek zostały ukształtowane przez naturę w górnym biegu rzeki Brittle. Wbrew nazwie nie odnalazłem żadnej bajki czy legendy, w której ten cud natury miałby rolę główną.

Po zaparkowaniu samochodu i uiszczeniu pięciofuntowej opłaty ruszyliśmy ścieżką do wodospadów. Po drodze okazało się, że przydałyby się wyższe buty. Do przejścia był spory strumień bez mostka ani innych ułatwień. Udało się jednak przejść w miarę suchą stopą, podobnie zresztą jak innym turystom. Tak więc wyglądało to gorzej, niż było w rzeczywistości. 

Fairy Pools - bajeczne kaskady
Fairy Pools – bajeczne kaskady

Fairy Pools są wprost bajeczne. Kotłująca się krystalicznie czysta woda mieniąca się w ukształtowanych przez naturę basenach. Otaczające to miejsce góry sprawiły, że gorąca herbata z termosu smakowała wybornie. Niestety dość sporo ludzi, ale bez przesady. Tłoku, jak na Śnieżce, nie było. Można spokojnie znaleźć kawałek zacisznego miejsca i cieszyć się magią tego miejsca. 

Fairy Pools – baseny wróżek

Na wizytę przy Fairy Pools warto zarezerwować około dwóch godzin. Szlak ma tylko około 5 kilometrów w obie strony, jednak jego szybkie przejście nie ma sensu.

Destylarnia Talisker – Tym razem nie udało się napić rudej…

Z Fairy Pools udaliśmy się do destylarni Taslisker. Chcieliśmy zobaczyć, jak powstaje prawdziwa, szkocka whisky. Talisker wydawał się miejscem idealnym do tego celu. Jest to bowiem najbardziej znana destylarnia na wyspie Skye i jedna z bardziej znanych w Szkocji.

Niestety dotarliśmy tam dość późno i wszystkie miejsca na wycieczce były już zajęte. Nabyliśmy więc drobne upominki w miejscowym sklepie i ruszyliśmy dalej. To, że nie załapaliśmy się na wycieczkę po tej destylarni Talisker sprawiło, że odwiedziliśmy inną. Jednak o tym w kolejnym wpisie. 

Nesit Point – latarnia morska i monumentalne klify

Udaliśmy się więc dalej, do latarni morskiej Neist Point. Ta położona na zachodnim krańcu Skye budowla sama w sobie nie jest niczym wyjątkowym. Ot taka jak wszystkie szkockie latarnie. Za to jej otoczenie wprost zapiera dech w piersiach. Latarnia Neist Point właśnie ze względu na jej położenie jest moim zdaniem obowiązkowym punktem podróży po Szkocji. Latarnia powstała w 1909 roku i od tego czasu pomaga w nawigacji morskiej. Przyciąga także tłumy turystów i fotografów z całego świata. Latarnia Neist Point uchodzi za jedną z najpiękniej położonych latarni morskich na świecie.

Nesit Point - latarnia morska i monumentalne klify
Nesit Point – latarnia morska i monumentalne klify

Do latarni prowadzi wąska jednojezdniowa droga z Milovaig. Niedaleko samej latarni znajduje się niewielki parking. Tu należy zostawić auto i dalej pójść pieszo. Na początku warto zobaczyć latarnię Neist Point ze szczytu wzgórza. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoków na wyspie Skye.

Wybrzeże Szkocji - klify przy Neist Point
Wybrzeże Szkocji – klify przy Neist Point

Następnie warto zejść szlakiem na dół i dotrzeć do samej latarni. Po drodze można wdrapać się na szczyt klifu obok latarni. Na spacer warto poświęcić około półtorej do dwóch godzin. Powrót na parking jest dość męczący, bo podejście jest dość długie i bardzo strome. Jednak jest to dobrze przygotowana ścieżka, więc z jej pokonaniem nie powinno być problemu.

Właściwie niewiele więcej mogę napisać, bo tego miejsca chyba nie da się tak naprawdę opisać. Wysoki klif, za którym skryta jest latarnia, majestatyczne skały, po prostu WOW! 

Sucho w baku i pusto w brzuchu…

W drodze powrotnej po obejrzeniu basenów Fairy Pools i latarni Neist Point przejechaliśmy ponownie przez Portree. Po długich poszukiwaniach w końcu znaleźliśmy tu bar, który nie był w całości zarezerwowany. Wreszcie udało się coś zjeść. Niestety nie udało się zatankować, bo w niedzielę wszystko pozamykane. Więc z duszą na ramieniu i oparami w baku ruszyliśmy do Spean Bridge (niedaleko Fort William). To tam mieliśmy zarezerwowany nocleg na następne kilka dni. Samochód na szczęście udało się zatankować po drodze, ale niewiele brakowało. Komputer wskazywał około 20 mil zasięgu… 

W końcu dotarliśmy na miejsce noclegu. Bardzo fajna kabinka, gustownie urządzona i na dwie osoby zupełnie wystarczająca, choć prysznic był wyczynem wręcz akrobatycznym ze względu na bardzo ograniczone miejsce.

Wycieczka po Szkocji – spacer w górach

Kolejnego dnia wymyśliliśmy sobie spacer po górach. Na miejsce startu wybraliśmy Kinlochleven. To miejscowość słynącą z największej na świecie ścianki do wspinaczki lodowej znajdującej się wewnątrz budynku. I właśnie nieopodal Ice Factor znaleźliśmy miejsce parkingowe. Na początek ruszyliśmy w kierunku wodospadu Grey Marer’s. Miejsce to jest doskonale przygotowane dla amatorów ekstremalnych przygód. Można skorzystać z łańcuchów, drabinek i olinowania, aby dostać się pod sam wodospad. My nie skorzystaliśmy do końca z tej możliwości i ruszyliśmy pod górę.  

Szkocja w pigułce
Szkocja w pigułce

Wspinaczka była wyczerpująca, bo podejście dość strome, ale za to widok niesamowity. Dopisała nam tego dnia pogoda, co widać na zdjęciach. Pełne słońce potęgowało jeszcze bardziej wiosenne barwy zieleni połączone z górskim grafitem i błękitem zatoki. Krótki postój i dalszy spacer w kierunku Loch Eilde Mor. Po kolejnym sporym podejściu i dwóch furtkach w płotach na jelenie znowu krótki postój. Trafiła się fajna ławeczka z widokiem, woda i kanapki. 

Loch Eilde Mor - typowo szkockie górskie jezioro
Loch Eilde Mor

Loch Eilde Mor – typowo szkockie górskie jezioro

Dalsza część spaceru szutrową drogą pomiędzy stromymi zboczami poprzecinanymi małymi strumieniami. I za jednym z zakrętów ukazało się Loch Eilde Mor. My poszliśmy w prawo wąską ścieżką i dotarliśmy do odpływu z jeziora zakończonego niewielką tamą. Rozpoczyna się tam stary betonowy wodociąg, który doprowadzał wodę do elektrowni w miasteczku. Ten wodociąg towarzyszył nam w spacerze przez kolejne kilkaset metrów. Ścieżka była bardzo błotnista i momentami trzeba było trochę zamoczyć buty, ale sam spacer bardzo przyjemny. 

Błotnista ścieżka w górach Szkocji
Błotnista ścieżka w górach Szkocji

Dotarliśmy do rozdroża, które według przewodnika znalezionego w kabinie noclegowej miało dzielić trasę na dwie części. Jedną krótszą, około 8 km i drugą dłuższą około 18 km. Jednak według GPS już w tym miejscu mieliśmy za sobą 10 km. To oznaczało, że przewodnik sporo się myli. Zmieniliśmy więc plan i poszliśmy w dół trasą krótszą. Jak się na dole okazało całość to około 15 km. Dłuższa trasa miałby około 30 i zakończylibyśmy spacer w nocy, więc skrót okazał się dobrym pomysłem.

Udany dzień – czas na odpoczynek

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na obiad w restauracji o ciekawej nazwie Sea Food Caffe. Zjedliśmy tam bardzo dobrze przyrządzone owoce morza – langustynki i przegrzebki. Zdecydowanie polecam.

Powrót do kabiny, chłodne piwo i prysznic. Cudownie spędzony kolejny dzień podróży po Szkocji. Nazajutrz wybraliśmy się do Fort William, ale o tym już w kolejnym wpisie.

Zarezerwuj noclegi w Szkocji z nami

Planujesz podróż do Szkocji? Szukasz noclegu na wyspie Skye? Skorzystaj z Booking.com w celu rezerwacji noclegów. Rezerwując z naszego linka płacisz dokładnie tyle samo. Nam za to pomagasz w rozwoju bloga i przygotowaniu nowych, ciekawych materiałów.

Booking.com

Zamek Eilean Donan, Fairy Pools i Nest Point – galeria zdjęć

Kolejną część relacji z wycieczki po Szkocji znajdziecie Tutaj.

2 komentarze do “Wycieczki po Szkocji ciąg dalszy, czyli Eilean Donan, Fairy Pools i Neist Point na wyspie Skye”

  1. Pingback: Wyprawa do Szkocji - zamki i nie tylko... (część 4) - Weekendowy Turysta

  2. Pingback: Wyspa Skye i Big Sand, czyli Szkocji ciąg dalszy... - Weekendowy Turysta

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Pin It on Pinterest

Scroll to Top