Kolejne dni wycieczki po Szkocji upłynęły nam na sporej ilości przejechanych kilometrów i odwiedzeniu fantastycznych miejsc, ale po kolei…

Zamek  Eilean Donan
Zamek Eilean Donan

Eilean Donan to jeden z najbardziej znanych szkockich zamków. Znany przede wszystkim z dużego ekranu, a konkretnie z filmów „Nieśmiertelny” z Christopherem Lambertem i jednej z odsłon przygód Jamesa Bonda „Świat to za mało”. Nie mogło więc go zabraknąć na trasie naszej podroży. Budowla mieści się na niewielkiej wysepce w miejscowości Dornie. Zamek bardzo ciekawy i wart zobaczenia. Niestety wewnątrz nie można robić zdjęć, więc w galerii znajdziecie jedynie kilka fotek z zewnątrz. Mam nadzieję, że zachęcą Was one do odwiedzenia tego urokliwego miejsca. 

Cudowna Wyspa Skye po raz drugi

Z Eilean Donan udaliśmy się na Skye gdzie chcieliśmy zobaczyć kilka ciekawych miejsc, których nie udało nam się odwiedzić poprzednim razem. Zatrzymaliśmy się po drodze do Portree przy uroczym wodospadzie, który mieści się na zakręcie drogi głównej. Tuż za tym zakrętem jest parking, gdzie można bezpiecznie się zatrzymać, więc skorzystaliśmy z okazji. Co prawda podobnych wodospadów w Skocji są setki, ale ten wydał nam się wart chwilowego postoju.

Wodospad przy drodze do Portree
Wodospad przy drodze do Portree

Punkt obowiązkowy wycieczki po Szkocji – Fairy Pools

Następnie ruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejny punkt programu znów związany był z wodą. Tym razem to Fairy Pools. To położony nieopodal Carbost spektakularny system kaskad, z pewnością wart zobaczenia. Po zaparkowaniu samochodu i uiszczeniu pięciofuntowej opłaty ruszyliśmy ścieżką do wodospadów. Po drodze okazało się, że przydały by się wyższe buty, bo do przejścia był spory strumień bez mostka ani innych ułatwień. Ale udało się przejść w miarę suchą stopą, podobnie zresztą jak innym turystom. Tak więc wyglądało to gorzej, niż było w rzeczywistości.

Fairy Pools - bajeczne kaskady
Fairy Pools – bajeczne kaskady

Fairy Pools są wprost bajeczne. Kotłująca się, krystalicznie czysta woda i otaczające to miejsce góry sprawiły, że gorąca herbata z termosu smakowała wybornie. Niestety dość sporo ludzi, ale bez przesady. Tłoku, jak na Śnieżce, nie było. Można spokojnie znaleźć kawałek zacisznego miejsca i cieszyć się magią tego miejsca.

Tym razem nie udało się napić rudej…

Z Fairy Pools udaliśmy się do destylarni Taslisker. Chcieliśmy zobaczyć, jak powstaje prawdziwa, szkocka whisky. Niestety dotarliśmy tam dość późno i wszystkie miejsca na wycieczce były już zajęte. Nabyliśmy więc drobne upominki w miejscowym sklepie i ruszyliśmy dalej. Jak się później okazało, to że nie załapaliśmy się na wycieczkę po tej destylarni sprawiło, że odwiedziliśmy inną. Ale o tym w kolejnym wpisie.

Nesit Point – latarnia morska i monumentalne klify

Nesit Point - latarnia morska i monumentalne klify
Nesit Point – latarnia morska i monumentalne klify

Udaliśmy się więc dalej, do latarni morskiej Neist Point. Ta położona na zachodnim krańcu Skye budowla sama w sobie nie jest niczym wyjątkowym. Ot taka, jak wszystkie szkockie latarnie. Za to jej otoczenie wprost zapiera dech w piersiach i jest moim zdaniem obowiązkowym punktem wycieczki po Szkocji. Właściwie niewiele więcej mogę napisać, bo tego miejsca chyba nie da się tak naprawdę opisać. Wysoki klif za którym skryta jest latarnia, majestatyczne skały, po prostu WOW!

Wybrzeże Szkocji - klify przy Neist Point
Wybrzeże Szkocji – klify przy Neist Point

Sucho w baku i pusto w brzuchu…

W drodze powrotnej w Portree, po długich poszukiwaniach w końcu znaleźliśmy bar, który nie był w całości zarezerwowany i mogliśmy coś zjeść. Niestety nie udało się zatankować, bo w niedzielę wszystko pozamykane, więc z duszą na ramieniu i oparami w baku ruszyliśmy do Spean Bridge (niedaleko Fort William), gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Samochód na szczęście udało się zatankować po drodze, ale niewiele brakowało. Komputer wskazywał około 20 mil zasięgu…

W końcu dotarliśmy na miejsce noclegu. Bardzo fajna kabinka, gustownie urządzona i na dwie osoby zupełnie wystarczająca, choć prysznic był wyczynem wręcz akrobatycznym ze względu na bardzo ograniczone miejsce.

Wycieczka po Szkocji – spacer w górach

Kolejnego dnia wymyśliliśmy sobie spacer po górach. Na miejsce startu wybraliśmy Kinlochleven – miejscowość słynącą z największej na świecie ścianki do wspinaczki lodowej znajdującej się wewnątrz budynku. I właśnie nieopodal Ice Factor znaleźliśmy miejsce parkingowe. Na początek ruszyliśmy w kierunku wodospadu Grey Marer’s. Miejsce to jest doskonale przygotowane dla amatorów ekstremalnych przygód. Można skorzystać z łańcuchów, drabinek i olinowania, aby dostać się pod sam wodospad. My nie skorzystaliśmy do końca z tej możliwości i ruszyliśmy pod górę. 

Szkocja w pigułce
Szkocja w pigułce

Wspinaczka była wyczerpująca, bo podejście dość strome, ale za to widok niesamowity. Dopisała nam tego dnia pogoda, co widać na zdjęciach, i pełne słońce potęgowało jeszcze wiosenne barwy zieleni połączone z górskim grafitem i błękitem zatoki. Krótki postój i dalszy spacer w kierunku Loch Eilde Mor. Po kolejnym sporym podejściu i dwóch furtkach w płotach na jelenie, ławeczka z widokiem, woda i kanapki.

Loch Eilde Mor - typowo szkockie górskie jezioro
Loch Eilde Mor

Loch Eilde Mor – typowo szkockie górskie jezioro

Dalsza część spaceru szutrową drogą pomiędzy stromymi zboczami poprzecinanymi małymi strumieniami. I za jednym z zakrętów ukazało się Loch Eilde Mor. My poszliśmy w prawo wąską ścieżką i dotarliśmy do odpływu z jeziora zakończonego niewielką tamą i rozpoczynającym się tam starym betonowym wodociągiem odprowadzającym wodę do elektrowni w miasteczku. Ten wodociąg towarzyszył nam w spacerze przez kolejne kilkaset metrów. Ścieżka była bardzo błotnista i momentami trzeba było trochę zamoczyć buty, ale sam spacer bardzo przyjemny.

Błotnista ścieżka w górach Szkocji
Błotnista ścieżka w górach Szkocji

Dotarliśmy do rozdroża, które według przewodnika znalezionego w kabinie noclegowej miało dzielić trasę na dwie części. Jedną krótszą, około 8 km i drugą dłuższą około 18 km. Jednak według GPS już w tym miejscu mieliśmy za sobą 10 km, co oznaczało, ze przewodnik sporo się myli. Zmieniliśmy więc plan i poszliśmy w dół trasą krótszą. Jak się na dole okazało całość to około 15 km. Dłuższa trasa miałby około 30 i zakończylibyśmy spacer w nocy, więc skrót okazał się dobrym pomysłem.

Udany dzień – czas na odpoczynek

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na obiad w restauracji o ciekawej nazwie Sea Food Caffe. Zjedliśmy tam bardzo dobrze przyrządzone owoce morza – langustynki i przegrzebki. Zdecydowanie polecam.

Powrót do kabiny, chłodne piwo i prysznic. Cudownie spędzony kolejny dzień wycieczki po Szkocji. Nazajutrz wybraliśmy się do Fort William, ale o tym już w kolejnym wpisie. Tymczasem zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć i zapoznania się z trasami GPS.

Kolejną część relacji z wycieczki po Szkocji zanjdziecei Tutaj.

 

2 komentarze do “Wycieczki po Szkocji ciąg dalszy, czyli Eilean Donan i wyspa Skye”

  1. Pingback: Wyprawa do Szkocji - zamki i nie tylko... (część 4) - Weekendowy Turysta

  2. Pingback: Wyspa Skye i Big Sand, czyli Szkocji ciąg dalszy... - Weekendowy Turysta

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pin It on Pinterest

Scroll to Top

Info o nowych wpisach? Zapisz się do newslettera. Nie wysyłam spamu!