W Góry Sowie wybrałem się drugi raz w tym roku. Wyprawa, tym razem zorganizowana pod hasłem „Szlakiem Riese”, jak zwykle udana. Kilka miejsc, w których już byłem, ale opowiedzianych w inny sposób. Kilka zupełnie nowych, bardzo ciekawych, ale i czasem bardzo niebezpiecznych. Ale od początku…

Szlakiem Riese – W Góry Sowie w poszukiwaniu tajemnic

Tradycyjnie na miejsce zajechałem w piątek wieczorem. Tym razem nocleg w agroturystyce Finezja w Sierpnicy, o której kilka słów napiszę później. Bardzo miłe spotkanie z ludźmi, których poznałem podczas wcześniejszych wypraw do Riese. Było też kilkoro nowych pasjonatów z różnych stron Polski. Trochę rozmów o wyprawie, plan zajęć na dwa dni i małe piwko. Ale najciekawsze zaczęło się w sobotę od rana.

Tunel pod Sajdakiem

Wyjazd o 9 rano w kierunku Wałbrzycha. Zatrzymaliśmy się w kilku miejscach, z których najciekawszym były okolice tunelu pod górą Sajdak. Tunel ma dwie nitki a jedna z nich jest czynna i jeżdżą nią pociągi. Tunel stosunkowo krótki, ale bardzo fajnie wyglądający z zewnątrz. Czerwone obudowy mają swój klimat. Pod Sajdakiem spędziliśmy tylko chwilę i ruszyliśmy w dalszą drogę do Wałbrzycha.

Tunel pod Sajdakiem - Szlakiem Riese
Tunel pod Sajdakiem

Tunel pod Małym Wołowcem

Tutaj naszym celem był kolejny tunel kolejowy – tym razem pod Małym Wołowcem. To to najdłuższa tego typu budowla w Polsce. Jego długość to ponad 1600m. Znajduje się na czynnej trasie kolejowej z Wałbrzycha do Nowej Rudy. Pociągi jeżdżą lewą, patrząc od strony Wałbrzycha, nitką tunelu. W prawej nie ma torowiska i można nią bezpiecznie chodzić.

Tunel pod Małym Wołowcem - Szlakiem Riese
Tunel pod Małym Wołowcem

Sztolnia Rudiger

Zanim jednak udaliśmy się do tunelu weszliśmy do niewielkiej sztolni znajdującej się powyżej. Sztolni bardzo tajemniczej. Korytarz miał oczywiście niemal całkowicie zasypane wejście, wiec jedynym sposobem na dostanie się do środka jest wczołganie się na plecach przez wąski przesmyk pod ceglaną obudową.

Sztolnia w Małym Wołowcu
Sztolnia w Małym Wołowcu

Dalej sztolnia jest już wygodna, sucha i bezpieczna. Można chodzić bez schylania się. Korytarz kończy się głębokim na kilkanaście metrów szybem, który obecnie jest całkowicie zalany wodą. I właśnie z tym szybem wiąże się tajemnica tego miejsca. Według niektórych eksploratorów ma to być wejście do legendarnej wręcz centrali łączności o kryptonimie Rudiger. Istnieje też druga hipoteza dotycząca przeznaczenia tego szybu, związana bezpośrednio ze znajdującym się poniżej tunelem kolejowym.

Zalany szyb w sztolni Rudiger - szlakiem Riese
Zalany szyb w sztolni Rudiger

Obecnie (stan na styczeń 2021) wejście do sztolni zostało zasypane i zamaskowane. Podobno ze względów bezpieczeństwa. Nie da się więc do niej wejść i można podziwiać ją tylko na zdjęciach. Pewnie znów za jakoś czas zostanie „odkryta” przez kolejne pokolenie poszukiwaczy…

Sztolnia Rudiger w Małym Wołowcu - Szlakiem Riese
Sztolnia Rudiger w Małym Wołowcu

Tunel pod Małym Wołowcem – schron dla pociągu Hitlera

Ze względu na swoje położenie i długość tunel pod Małym Wołowcem znalazł się w czasie II Wojny Światowej na liście obiektów strategicznych. Został on dostosowany do użycia jako schron dla specjalnych składów pociągów. Wnętrze tunelu na jego środkowym odcinku zostało odpowiednio poszerzone i wybetonowane.

Tunel pod Małym Wołowcem - nieczynna nitka
Tunel pod Małym Wołowcem – nieczynna nitka

I właśnie z tym przeznaczeniem obiektu wiąże się kolejna hipoteza, dotycząca przeznaczenia sztolni i szybu powyżej. Wynika z niej, że sztolnia mogła stanowić tunel ucieczkowy, którym można było ewakuować pasażerów pociągu specjalnego w razie zagrożenia.

Szlakiem Riese – Kompleks Jawornik

Z Wałbrzycha wróciliśmy w Góry Sowie, a konkretnie do kompleksu w Jugowicach Górnych, znanego również pod nazwą Jawornik. Kompleks ten składa się z kilku sztolni różnej długości i w różnym stadium drążenia. Na pierwszy rzut oka wygląda bardzo chaotycznie. Tu dziura, tam dziura, bez ładu i składu. Największą sieć tworzą sztolnie  numer 2 i 4 połączone ze sobą bocznymi korytarzami.

Szlakiem Riese - Kompleks Jawornik - wnętrze
Kompleks Jawornik – wnętrze

Sztolnie są wysokie i w miarę suche, choć żeby dotrzeć do każdego ich zakamarka niezbędne są wodery. Kute w gnejsie korytarze są wysokie i szerokie. Jedyny problem stanowią pozostałości obudowy górniczej porozrzucane po spągu. Kompleks nie został przygotowany do turystycznego zwiedzania, więc na takie przeszkody natrafiamy co chwilę. Warto jednak poświecić trochę czasu i wysiłku. Zwiedzanie „na dziko” ma swój urok, a obiekt jest pod kątem górniczym w dobrym stanie i jest w miarę bezpieczny. Zawsze jednak warto zachować ostrożność i podstawowe zasady eksploracji takich obiektów.

Szlakiem Riese – obiekty naziemne kompleksu Włodarz

Po wyjściu z Jawornickich podziemi udaliśmy się w rejon największego z obiektów budowanych w ramach projektu Riese, czyli Włodarza. Znajdujące się tam sztolnie maja ponad trzy kilometry i są naprawdę warte zobaczenia, jednak my tym razem nie schodziliśmy do podziemi. Przeszliśmy kawałek trasy naziemnej od parkingu przy kompleksie przez tzw. Żabnik II aż do składu cementu. Ja tę trasę przeszedłem w całości miesiąc wcześniej, jednak wtedy teren był jeszcze zasypany grubą warstwą śniegu i wielu rzeczy po prostu nie dało się zobaczyć.

Kompleks Włodarz - składy cementu - Szlakiem Riese
Kompleks Włodarz – składy cementu

Skład cementu jest olbrzymi i robi wrażenie, podobnie jak zimą. Widać tutaj jak na dłoni jak olbrzymie miały być prace betoniarskie przy wykończeniu podziemi. Udaliśmy się jeszcze do szybu wentylacyjnego nad kompleksem i po wykonaniu wspólnego zdjęcia zakończyliśmy zwiedzanie na sobotę.

Agroturystyka Finezja – miły wieczór z niemiłym zakończeniem

Wieczorem ognisko i rozmowy o tajemnicach mniejszych i większych, jakie ciągle jeszcze otaczają Wielką Budowę. I tutaj muszę wspomnieć o niemiłej sytuacji związanej z zachowaniem gospodarza agroturystyki Finezja. Parę minut po północy, kiedy siedzieliśmy sobie w świetlicy z dala od miejsc noclegowych i przy napitkach wszelakich grzecznie rozmawialiśmy o Riese, przyszedł właściciel obiektu i orzekł, że mamy sobie już iść, bo on musi posprzątać. Szczerze powiedziawszy poczułem się jak na kolonii, kiedy przyszedł pan wychowawca i zgasił światło. Nocowałem już w kilku różnych miejscach, ale z takim potraktowaniem gości spotkałem się po raz pierwszy. Z pewnością tego miejsca nikomu nie polecę, choć jedzenie było dobre, pokój znośny a gospodyni robiła co mogła, żebyśmy czuli się komfortowo. Ale cóż, beczkę miodu zepsuje kropla dziegciu. I tak było niestety w tym przypadku.  Tak więc zmuszeni rozejścia się skończyliśmy przedwcześnie wieczór…

Szlakiem Reise – dzień drugi wyprawy

W niedzielę wyprawę rozpoczęła wizytą w kompleksie Gonotowa. Obecnie znane są cztery sztolnie znajdujące się niejako na uboczu Riese. I właśnie z kompleksem w górze Gontowa wiąże się największa chyba tajemnica Gór Sowich. Tam bowiem znajduje się jedyna znana celowo zawalona sztolnia. Zawał liniowy spowodowany wybuchem uniemożliwia skuteczną penetrację sztolni numer 3. Co prawda przez kilka lat trwały prace nad jej udrożnieniem, jednak obecnie, ze względów finansowych, są one wstrzymane i nie wiadomo, czy będą kontynuowane.

Sztolnie na gontowej – miejsce niebezpieczne

Są jednak przekazy, że w sztolniach na Gontowej prace trwały najdłużej z całej budowy Riese. Jest relacja komendanta Grabowskiego, która sugeruje, że pod koniec wojny właśnie w „trójce” Niemcy schowali jakiś depozyt. Ponadto ilość urobku ze sztolni numer trzy jest znacznie większa niż kubatura jej znanych wyrobisk, co mogłoby sugerować, że są one dużo większe niż to co do tej pory znamy. Dopóki jednak sztolnia nie zostanie udrożniona, nie dowiemy się jak jest naprawdę.

Kompleks Gontowa - infrastruktura naziemna - Szlakiem Riese
Kompleks Gontowa – infrastruktura naziemna

My jednak za cel wyprawy mieliśmy sztolnie z górnego poziomu kompleksu, czyli jedynkę i dwójkę. Wyrobiska te połączono ze sobą. Tutaj wycieczka stała się ekstremalna i powiem szczerze, po raz pierwszy chodząc po podziemiach Riese miałem porządnego „stracha”. Kompleks w Gontowej był kuty w piaskowcu zmieszanym ze zlepieńcami i iłami. Skała ta wbrew pozorom jest dość twarda, jednak z czasem pod wpływem wody i powierza mocno wietrzeje. Sprawia to, że korytarze w niej bite stają się niebezpieczne.

Jeden z licznych obrywów w sztolni nr 2 kompleksu Gontowa - Szlakiem Riese
Jeden z licznych obrywów w sztolni nr 2 kompleksu Gontowa

Kompleks Gonotowa – częściowo zalany

Sztolnia numer 2 jest częściowo zalana i niestety nie posiadając woderów nie mogłem zbyt daleko wejść, ale może to i dobrze. Po około 50-60 metrach od wejścia znajduje się potężny zawał, który daje wyobrażenie o poziomie niebezpieczeństwa. Zresztą zawały, mniejsze lub większe, pokazują się co kawałek, przez co na spągu jest dość głęboka miejscami woda i błoto, które utrudnia wędrówkę. Ponadto co chwila widać odwarstwione bloki skalne, które sprawiają wrażenie, jakby za chwilę miały runąć.

Szlakiem Riese - zalana sztolnia na Gontowej
Zalana sztolnia Kompleksu Gontowa

Nie dotarłem więc do miejsca, w którym można zobaczyć autentyczne tory po których więźniowie wywozili na kolebach urobek. Sztolnia, ze względu na skałę w której była bita jest bardzo ładna, jednak z tego samego powodu bardzo niebezpieczna i na pewno już nigdy nie zdecyduję się do niej wejść. Zdecydowanie również odradzam zwiedzanie tego obiektu, szczególnie w pojedynkę.

Sztolnia nr 3 – największa tajemnica Kompleksu Gontowa

Po wyjściu ze sztolni poszliśmy do wspomnianej wcześniej trójki. Sztolnia ta jest zamknięta bramą i nie ma możliwości wejścia do niej, choć ze względu na wykonane tam prace i zabezpieczenie wyrobiska nową obudową górniczą byłoby to z pewnością zdecydowanie bezpieczniejsze niż penetracja „jedynki” i „dwójki”.

Droga leśna na górze Gontowa - Szlakiem Riese
Droga leśna na górze Gontowa

Z „trójki”, przez las, dotarliśmy do zasypanego wejścia do „czwórki”. Do tej sztolni, z grupą podobnych zapaleńców, kilka lat temu dokopał się nasz przewodnik, Grzegorz Borensztajn. Sztolnia była wtedy nienaruszona od czasów wojny i znajdowało się tam bardzo dużo różnego rodzaju sprzętu, od drobnych narzędzi po wagonik do wywożenia urobku. Wagonik ten obecnie znajduje się w obiekcie na Osówce i jest jedynym autentycznym wagonikiem ocalałym z czasów budowy kompleksu.

Oryginalny wagonik wydobyty ze sztolni nr 4 na Gontowej - Szlakiem Riese
Oryginalny wagonik wydobyty ze sztolni nr 4 na Gontowej

Po zakończeniu zwiedzania kompleksu na Gontowej udaliśmy się Szlakiem Riese właśnie do Osówki. Byłem tam już trzeci raz, więc nie będę po raz trzeci opisywał szczegółowo trasy zwiedzania. W kompleksie Osówka największe wrażenie niezmiennie robi na mnie hala z zachowaną obudową pod którą wierconymi z góry otworami wtłaczano sprężony beton. Jej ogrom świadczy o rozmachu całej inwestycji.

Kompleks Osówka – obiekty naziemne

Po zakończeniu zwiedzania wnętrza kompleksu Osówka, wyprawa Szlakiem Riese udała się na górę zobaczyć obiekty naziemnie. Ja, ponieważ widziałem je już kilkukrotnie, tutaj zakończyłem zwiedzanie i pożegnawszy się ze znajomymi udałem w drogę powrotną do domu.

Podziemne Miasto Osówka - wejście do sztolni
Podziemne Miasto Osówka – wejście do sztolni

Szlakiem Riese – podsumowanie wyprawy

Weekend w Górach Sowich uważam za bardzo udany. Zobaczyłem sporo ciekawych miejsc, trochę najadłem się strachu i przeszedłem kilka kilometrów w „okolicznościach przyrody” budzącej się z zimowego snu. Polecam wyprawy w Góry Sowie wszystkim pasjonatom pieszych wycieczek „pod górę”, a dla miłośników budowli militarnych to, moim zdaniem, punkt wręcz obowiązkowy. Polecam również z czystym sumieniem projekt „Szlakiem Riese”, który znajdziecie spokojnie na Facebook-u i wycieczki z Grzegorzem Borensztajnem, jednym z niewielu przewodników po Riese, który nie opowiada bajek.

Szlakiem Riese – Galeria zdjęć

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pin It on Pinterest

Scroll to Top

Info o nowych wpisach? Zapisz się do newslettera. Nie wysyłam spamu!