Madera to wyspa kontrastów. Suchy i skalisty Półwysep św. Wawrzyńca na wschodzie, zielone lasy i levady, przy których wędrówka jest czystą przyjemnością. Warto jednak pamiętać, że Madera to wyspa na Oceanie Atlantyckim. Ma więc również różnorodną linię brzegową. Ciekawym miejscem właśnie pod tym kątem jest Porto Moniz. To niewielka miejscowość na północnym-zachodzie. I właśnie z wybrzeża słynie. A Przede wszystkim ze znajdujących się tu naturalnych basenów magmowych.
Porto Moniz – dojazd, parking
Porto Moniz to najdalej na północ wysunięty fragment Madery. Można tu dojechać czterema drogami: ER 105, ER 101, ER 209 i VE2. I właśnie tę ostatnią polecam najbardziej. Prowadzi ona bowiem do Porto Moniz z Sao Vincente wzdłuż północnego wybrzeża i jest czaderska. Przede wszystkim widokowo. Za każdym razem, kiedy wyjeżdża się z kolejnego tunelu, szczęka spada na podłogę.
Ja przyjechałem szosą ER 105, więc żeby dotrzeć do miasteczka, musiałem zjechać krętą, ale bardzo malowniczą drogą. W centrum znalazłem parking, co nie było szczególnie trudne. Jednak tylko z jednego powodu. Byłem wcześnie. Porto Moniz jest jedną z bardziej popularnych atrakcji Madery, więc kiedy wyjeżdżałem, z zaparkowaniem nie było już tak łatwo.

Naturalne baseny magmowe w Porto Moniz
Parkingi są w centrum, a że miasteczko jest niewielkie, wszędzie jest blisko. Pierwsze kroki skierowałem ku wybrzeżu i znajdujących się tam basenów. Na miejscu okazało się, że w zasadzie są tam dwa oddzielne miejsca, w których można pływać. To bliżej centrum jest stosunkowo niewielkie, ale bezpłatne. Natomiast naturalne baseny magmowe, z których słynie Porto Moniz znajdują się na zachodnim krańcu miasteczka i są płatne.

Darmowa część basenów nie jest tak dobrze zagospodarowana. Są zejścia do wody i ścieżki, ale na tym udogodnienia się kończą. Jeśli więc wolicie bardziej surowy klimat, z pewnością się tu odnajdziecie. Przy schodzeniu do wody trzeba jednak bardzo uważać. Betonowe schody są mocno porośnięte glonami a przez to pierońsko śliskie.
Baseny płatne, czy darmowe?
Bardziej komfortowe warunki oferuje płatny kompleks basenowy. Koszt wstępu to 3 Euro. Infrastruktura jest tu dużo lepsza. Jest przebieralnia, bar i ratownicy. Można też wypożyczyć leżak plażowy. Za komplet leżak i parasol zapłaciłem 10 Euro. Te bardziej wygodne rozeszły się jak świeże bułeczki. Na szczęście jeszcze się załapałem. To kolejny argument za tym, żeby przyjechać do Porto Moniz jak najwcześniej.

Pomimo lipca woda nie była szczególnie ciepła. Jednak skoro już przyjechałem, to wlazłem do basenu. Tutaj również trzeba było uważać na schodach. Wydaje mi się jednak, że od czasu do czasu ktoś tu usuwa glony. Woda pochodzi z oceanu. Jest więc czysta, słona i chłodna. I właśnie ze względu na to ostatnie, kąpiel nie była specjalnie długa.

Po wodnej przygodzie zaległem na leżaku na północnym krańcu kompleksu. Fajny widok, a dociera tu zdecydowanie mniej ludzi. Idealne warunki do kontemplacji otoczenia. Ja skorzystałem również z chwili spokoju, żeby oddać się lekturze.

Plażing i leżaking to jednak nie moja bajka, więc dość szybko się znudziłem. Ruszyłem więc na spacer po miasteczku.
Akwarium w Porto Moniz
Po drodze do kolejnej atrakcji miasteczka, czyli akwarium, uwagę moją przykuła mała metalowa rurka na statywie. Okazało się, że jeśli przez nią spojrzeć to można zobaczyć niewielki betonowy budyneczek na skale. Na pierwszy rzut oka wygląda jak mały bunkier. Z opisu dowiedziałem się jednak, że budyneczek ten nie ma nic wspólnego z militariami. To miejsce, z którego dawniej wypatrywano wielorybów.

Widok podobno jest obłędny, ale jakoś nie skusiłem się na wspinaczkę. Za to po chwili dotarłem do akwarium. Z zewnątrz budynek wygląda jak niewielki zamek. I rzeczywiście to stary Forte de Sao Jao Baptista. Został zbudowany w pierwszej połowie XVIII wieku i miał bronić mieszkańców przed piratami.

W XX wieku warownia nie była już potrzebna, więc obiekt pozostał atrakcją turystyczną. W 2005 roku otwarto tu akwarium. Co można zobaczyć w środku? Głównie ryby i inne morskie żyjątka, które zamieszkują okoliczne wody.
Co zobaczysz w akwarium w Porto Moniz
W akwarium znajduje się jeden główny zbiornik i kilkanaście mniejszych akwariów. Najciekawszy jest oczywiście ten główny. Zobaczycie w nim większe i mniejsze ryby, na przykład barakudy, graniki czy strzępiele. Zbiornik jest tak pomyślany, że można obserwować ryby z kilku miejsc.

W mniejszych akwariach również jest na co popatrzeć. Są tam mniejsze morskie stworzenia, jak kraby, jeżowce i rozgwiazdy. Mój wzrok przykuł między innymi niebieski homar. Podobnego widziałem kiedyś na żywo na rafie w Egipcie.

Akwarium w Porto Moniz nie jest zbyt wielkie, stąd zwiedzanie nie trwa długo. Ja spędziłem w środku około dwudziestu minut. Zapłaciłem za tę atrakcję 7,5 euro. Dla jednej osoby to niewiele, ale czteroosobowa rodzina zostawi tam około 30 Euro, a to już sporo. Nie jestem przekonany, czy cena oddaje tutaj wartość. Jeśli jednak interesuje was morska fauna i flora to warto się wybrać.

Po wyjściu z akwarium jeszcze rzut oka na port i spacer uliczkami miasteczka do parkingu. Do kwatery wracałem wspomnianą drogą VE 2. No i był to doskonały wybór. Moim zdaniem to właśnie z tej drogi można podziwiać najbardziej spektakularne widoki na wyspie wiecznej wiosny.
Pyszności w portowej restauracji
W Porto Moniz odwiedziłem też jedną z lokalnych knajpek. Spróbowałem kolejnej podczas wakacji zupy rybnej. Co ciekawe jadłem ich podczas pobytu chyba z sześć i każda była inna. A wszystkie smaczne. Jednak daniem, którego chciałem spróbować była Espada con banana, czyli filet z czarnego pałasza z bananem. To połączenie dwóch najbardziej charakterystycznych dla Madery składników. Espada to gatunek głębokowodnej ryby, która swoim wyglądem przypomina węgorza z wielkimi zębami.

Wyglądem odstrasza, ale w smaku jest bardzo delikatna. Dodatkowo pieczony banan łamie skutecznie rybny smak wprowadzając do zwykłego dania odrobinę przygody. Koniecznie skosztujcie Espady będąc na Maderze. Na zdjęciu widać też dodatki, które tym razem nie zachwyciły. Warzywa z wody były kompletnie bez smaku. Na szczęście ryba zrekompensowała tę niedogodność.
Podobał Ci się wpis? Postaw mi wirtualną kawę.
A jeśli spotkamy się na szlaku, ja na pewno się zrewanżuję 😉

Porto Moniz – podsumowanie wycieczki
Miasteczko Porto Moniz nie jest wielkim kurortem. Obejście całego miasteczka zajmuje w sumie do godziny. Jednak warto tu przyjechać ze względu na baseny magmowe i akwarium. Czas płynie tu niespiesznie, zupełni inaczej niż w Funchal. Jeśli lubicie morskie kąpiele, popływanie między wulkanicznymi skałami z pewnością zostanie wam w pamięci. Jednak, czy Porto Moniz jest punktem obowiązkowym wizyt na Maderze? Jeśli przyjechaliście na wyspę na trochę dłużej na pewno tak. Jeśli wycieczka jest krótsza a plany napięte, z czystym sumieniem możecie sobie odpuścić. Moim zdaniem jest kilka innych miejsc zdecydowanie wartych zobaczenia.
Porto Moniz – galeria zdjęć