Gdybym miał wskazać najłatwiejsze do przejścia szlaki na Maderze, z pewnością Levada dos Balcoes znalazłaby się w pierwszej trójce. Jest bardzo krótko i cały czas po płaskim. Czy w związku z tym odradzałbym taką wycieczkę? Zdecydowanie nie! Na końcu szlaku czeka bowiem spora niespodzianka. I nie mówię tylko o widokach.
Szlak rozpoczyna i kończy się w niewielkiej miejscowości Ribeiro Frio w centralnej części wyspy. Właściwie, to trochę powyżej tej wioski. Przy wejściu na szlak znajduje się (bardzo) niewielki parking. Nauczony doświadczeniem, wyruszyłem na spacer wcześnie rano i tylko dlatego mogłem tam zaparkować auto. Mieści się ich tam bowiem zaledwie kilka. Kolejnym plusem wczesnej godziny była pustka na szlaku.

Koło parkingu jest restauracja, w której można coś zjeść i wypić pyszną kawę. Na pierwszą opcję było jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale kawa mnie skusiła. Wypiłem więc podwójne espresso i ruszyłem przed siebie
Szlak PR. 11 do Balcoes
Do Balcoes prowadzi szlak o nazwie PR.11. I tutaj należy Wam się wyjaśnienie. Punkt widokowy, do którego prowadzi szlak nazywa się Balcoes. Sam szlak nazywa się Verada dos Balcoes, a levada, przy której idziemy nazywa się Serra do Faial. Gdyby komuś było mało zamieszania, to przy wejściu na szlak znajduje się jeszcze jedno oznaczenie – Verada Promenade da Laurissilva – Balcoes. Nie będę się jednak skupiał na wyjaśnieniu tego zamieszania. Skupię się na szlaku i widokach.

Oznaczenie literami PR mówi, że to szlak kwalifikowany, a takie są od niedawna na Maderze płatne. Każdy kosztuje 3 Euro od osoby. Nie wiem, czy można tu spotkać na co dzień inkasenta. Ja nie trafiłem. Była za to tablica z kodem QR, który umożliwia wniesienie opłaty. Wspomniałem już o tym w jednym ze wcześniejszych wpisów. Podobnie jak wtedy obsługa płatności przerosła mnie, mimo kilkukrotnych prób. Ruszyłem więc przed siebie „na gapę”.
Levada dos Balcoes na Maderze – Spacer do punktu widokowego
Ścieżka wzdłuż levady jest bardzo szeroka i wygodna. Z jednej strony ograniczona przez zbocze góry ze skałami a z drugiej bujną roślinnością.

Na tasie znajduje się też wąskie przejście między skałami. Jakoś tak przyszły mi na myśl skalne miasta w Czechach. Tyle że u naszych południowych sąsiadów nie jest tak zielono.

Mniej więcej w połowie drogi trafiłam na niewielką restaurację, czy może lepiej użyć słowa bufet. Na mapie oznaczono to miejsce jako bar z przekąskami. Ze względu na wczesną porę było jeszcze zamknięte. Nie wiem więc nawet, co można tam zjeść, czy wypić. Miejsce jednak na pewno nie pełni funkcji „ratunkowej” na szlaku. Spacer jest bowiem tak krótki, że na pewno z głodu, czy pragnienia nie umrzecie.

Na niektórych drzewach widać tu ciekawe mchy zwisające z gałęzi. No i tu znowu skojarzyło mi się inne miejsce. Tym razem znane z filmów bagna południa USA.

Po drodze zdarzają się także wyłomy w ścianie zieleni, tworząc fajne punkty widokowe. Można stąd na przykład podziwiać miasteczko Ribeiro Frio i dolinę.

Niedaleko Balcoes kończy się ścieżka przy levadzie. To znaczy nie do końca się kończy. Jest po prostu bardzo zaniedbana i zamknięta dla turystów. Szlak natomiast prowadzi w prawo w kierunku punktu widokowego.

Punkt widokowy Balcoes – widok na dwie twarze Madery
Punkt widokowy Balcoes znajduje się na końcu ścieżki. Po wyjściu z lasu wpadłem na bardzo różnorodną panoramę okolicy. Z jednej strony głęboka i zielona dolina Ribeira da Metade i fragment gminy Faial. Z drugiej majestatyczne szczyty najwyższego pasma górskiego Madery z Pico Areeiro i Pico Ruivo na czele.

Widok robi wrażenie, zwłaszcza że odwiedziłem Balcoes w słoneczny dzień i widoczność miałem znakomitą. Przeglądając wpisy o tym szlaku przekonałem się, że czasem można trafić na nisko wiszące chmury. Wtedy nie widać praktycznie nic.

Las wawrzynolistny, który pokrywa całą dolinę buduje ścianę zieleni, z której co chwila wynurzają się niewielkie domy. Tworzy go około 150 gatunków roślin, w tym niespełna 70, które występują tylko na Maderze. Między innymi dlatego maderski las wawrzynowy został w 1999 roku wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
„Fiordy to mi z ręki jadły…”
W tym śródtytule jest sporo prawdy. Trzeba tylko zamienić norweskie fiordy na maderskie zięby. Te małe ptaki opanowały bowiem Balcoes i kompletnie nie boją się turystów. Potrafią siąść na dłoni i jeść z niej okruszki. Ciekawe uczucie.

Wiem, dzikich ptaków nie powinno się w ten sposób karmić. Jednak bardzo trudno było się oprzeć pokusie. Zwłaszcza że inni turyści też korzystali z okazji.
Powrót do Ribeiro Frio
Nacieszyłem się widokiem i ruszyłem w drogę powrotną. Niestety wrócić trzeba tą samą trasą, co jednak nie znaczy, że jest nudno. Idąc od Balcoes można bowiem zobaczyć levadę i szlak z innej perspektywy.
Podobał Ci się wpis? Postaw mi wirtualną kawę.
A jeśli spotkamy się na szlaku, ja na pewno się zrewanżuję 😉

Levada dos Balcoes na Maderze – podsumowanie spaceru
Spacer z Ribeira da Metade do punktu widokowego Balcoes to wycieczka praktycznie dla każdego. Całość w obie strony to zaledwie 3 km. Cały czas idzie się wygodną, szeroką i płaską ścieżką. Nie ma żadnych podejść ani zejść. Jednak na pewno nie jest nudno. Mnie całość zajęła godzinę i dwadzieścia minut, z czego 20 minut spędziłem na samym punkcie widokowym Balcoes. Po powrocie w okolice parkingu wypiłem jeszcze jedną kawę i ruszyłem na dłuższy spacer na Feiteiras de Baixo. Jednak to już zupełnie inna przygoda i zasługuje na oddzielny wpis. Zatem do przeczytania…
Zapis trasy
Levada dos Balcoes – galeria zdjęć