Gdańsk na drugi raz: weekend poza Długim Targiem

Artykuł sponsorowany.

Pierwszy pobyt w Gdańsku wygląda u wszystkich podobnie:

  • Długi Targ,
  • Mariacka z bursztynowymi kramami,
  • Żuraw,
  • zdjęcie z Motławy,
  • obiad przy Neptunie.

To dobry plan i nie ma sensu go omijać. Problem zaczyna się przy drugim przyjeździe. Powyższa trasa jest już zaliczona, a miasto nadal wygląda na większe, niż zdążyliśmy zobaczyć. I słusznie wygląda, bo ścisłe centrum Gdańska składa się z pięciu sąsiadujących ze sobą części. Turysta zwykle poznaje zaledwie jedną z nich.

Poniżej plan na weekend zbudowany z tych czterech pozostałych części Gdańska. Wszystko w zasięgu spaceru, bez samochodu i bez biletów kupowanych z miesięcznym wyprzedzeniem.

Sobota rano: Stare Miasto, czyli to za Kanałem Raduni

Gdańskie Stare Miasto leży na północ od Głównego, za wąskim Kanałem Raduni. Mimo nazwy odwiedza je ułamek osób z Długiego Targu. Punkt startowy: Wielki Młyn, ceglany budynek nad kanałem, w którym mieści się dziś Muzeum Bursztynu. Naprzeciwko kościół świętej Katarzyny a obok świętej Brygidy. Kilkaset metrów dalej Hala Targowa, w której obok stoisk z żywnością działa dziś food court.

Cała pętla zajmuje dwie godziny w spokojnym tempie. Śniadanie najlepiej zjeść po drodze, w Hali Targowej albo w okolicy Podwala Staromiejskiego. Ceny są tu niższe niż dwieście metrów dalej, przy Długim Targu.

Gdańskie Stare Miasto widziane z góry

Sobota po południu: Dolne Miasto i Opływ Motławy

Dolne Miasto zaczyna się od razu za Bramą Nizinną i przez lata było najbardziej zaniedbaną częścią centrum. Ostatnie kilkanaście lat to zmieniło. Część kamienic przy Łąkowej odnowiono, a nad kanałem stanęły nowe budynki. Wzdłuż Opływu Motławy biegnie urokliwa trasa spacerowa po dawnych bastionach.

To najspokojniejszy fragment tego weekendu. Ziemne wały, woda po obu stronach, rowerzyści i psy. Pełne okrążenie Opływu to spacer po płaskim na jakieś półtorej godziny. Skrócona wersja, od Bramy Nizinnej do Bastionu Żubr i z powrotem, zajmuje niecałą godzinę.

Sobota wieczorem: Wyspa Spichrzów i Ołowianka

Południowy cypel Wyspy Spichrzów przez dziesięciolecia był pustym terenem z ruinami spichlerzy. Dziś stoją tam nowe budynki nawiązujące bryłą do dawnej zabudowy. Jest też marina, kładka na drugi brzeg Motławy i ciąg lokali z widokiem na Żuraw. Panorama Głównego Miasta widziana stąd obejmuje Żurawia i cały ciąg kamienic przy Długim Pobrzeżu naraz.

Kawałek dalej, na Ołowiance, mieści się Filharmonia Bałtycka i Narodowe Muzeum Morskie. Wieczorny koncert w filharmonii jest alternatywą dla kolejnego wieczoru w restauracji.

Długie Pobrzeże i Żuraw w Gdańsku

Niedziela: Młode Miasto i tereny w pobliżu dawnej Stoczni Cesarskiej

Na północ od Starego Miasta zaczyna się teren dawnej Stoczni Gdańskiej, dziś przebudowywany na nową dzielnicę. Można tu wejść i chodzić między halami, żurawiami i nowymi budynkami. Stałym punktem jest Europejskie Centrum Solidarności przy placu Solidarności, obok historycznej bramy numer 2 i pomnika Poległych Stoczniowców.

Zwiedzanie wystawy stałej to dwie do trzech godzin. Jeśli macie mniej czasu, sam plac i taras widokowy na dachu ECS wystarczą, żeby zobaczyć, jak wygląda ta część miasta z góry.

Wariant na deszcz: Oliwa

Jeżeli pogoda odmówi współpracy, SKM z Gdańska Głównego do Oliwy jedzie kilkanaście minut. Katedra oliwska z organami, w sezonie prezentacje instrumentu kilka razy dziennie, a za katedrą park z alejami i stawami. Pół dnia poza centrum, w cenie biletu kolejki.

Nocleg: jedna zasada, która ustawia cały weekend

Ten plan działa tylko wtedy, gdy śpicie w ścisłym centrum. Każdy z opisanych punktów leży w zasięgu spaceru od Głównego Miasta, więc nocleg dwa przystanki tramwajem dokłada do każdego dnia kilkadziesiąt minut przesiadek i psuje wieczory. Dla dwóch osób i więcej rozsądniejsze od pokoi hotelowych bywają apartamenty w centrum Gdańska: jest kuchnia, jest pralka, a przy dwóch dobach różnica w rachunku robi się widoczna.

Przy rezerwacji sprawdźcie dwie rzeczy. Pierwsza to dokładna dzielnica, bo „centrum” w ogłoszeniach potrafi oznaczać Wrzeszcz. Druga to sposób odbioru kluczy przy późnym przyjeździe. Operatorzy z biurem na miejscu, jak gdański Apartmore, udostępniają zameldowanie samoobsługowe poza godzinami pracy biura, co przy pociągu o dwudziestej trzeciej przestaje być szczegółem.

Balkon apartamentu z widokiem na centrum Gdańska

Praktyczne drobiazgi

Jeżeli przyjeżdżacie samochodem, zapytajcie o miejsce postojowe przy rezerwacji. Część apartamentów w centrum ma je do dyspozycji gości, a to zdejmuje z głowy szukanie miejsca przy ulicy w sezonie. Po samym centrum i tak najszybciej chodzi się pieszo. Natomiast bilet dobowy na komunikację miejską opłaca się już przy trzech przejazdach. Na jedzenie: dwie przecznice od Długiego Targu, na Ogarnej albo Piwnej, płaci się za kuchnię, a nie za widok.

Przy drugim przyjeździe nie trzeba nic nadrabiać. Można wejść w miasto z boku i zobaczyć te części centrum, które przy pierwszej wizycie zwykle wypadają z planu.

Sypialnia w apartamencie w centrum Gdańska

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry